15. STRZEBNIÓW

Strzebniów obecnie jest dzielnicą Gogolina, ale w okresie powstań śląskich pełnił funkcję folwarku. Podczas plebiscytu, spośród 96 uprawnionych do głosowania, 69 osób wybrało Polskę (71,88), a 22 osoby Niemcy (22,92%). Była to więc wieś o bardzo silnie Polskiej tożsamości. Świadczy o tym zresztą sama nazwa wsi, która nie miała swojego odpowiednika w języku niemieckim, aż do czasów hitleryzmu.

8 maja 1921 r., w trakcie trzeciego Powstania, miejscowość ta została zajęta przez tarnogórski baon Romana Koźlika [podgrupa „Bogdan”] w wyniku ofensywy tego zgrupowania w kierunku Gogolina. Następnie stała się miejscem stacjonowania baonu Alojzego Kurtoka z pułku pszczyńskiego.

W dniach 14-18 maja 1921 roku Strzebniów był celem dwóch natarć niemieckich. Oba ataki zostały odparte. Podczas ofensywy Niemcy dokonali zbrodni mordując wziętych do niewoli siedmiu powstańców oraz osiemnaście osób z miejscowej ludności. Niewykluczone, iż wyjątkowa zaciekłość i brutalność sił niemieckich, wynikała z wspomnianego na wstępie silnie polskiego charakteru folwarku, który nie poddawał się zniemczeniu.

21 maja, w wyniku ofensywy niemieckiej, miejsce walk ze zgrupowaniem majora v. Chappuisa i częścią Freikorps Oberland. Baon A. Kurtoka zmuszony został do wycofania się. Batalion dał silny odpór atakującym go bezpośrednio jednostkom niemieckim. Jak się jednak okazało nieprzyjaciel wykorzystał osłonę nasypu kolejowego wzdłuż którego mógł przedostać się w głąb baonów Rataja usytuowanych na lewym skrzydle powstańczej obrony. Tym samym, batalionom zagroziło oskrzydlenie, co zmusiło je do wycofał się w kierunku Zakrzowa (batalion Kurtoka) i Jesiony (batalion Krügera). Jak podkreślają badacze odwrót miał uporządkowany charakter i cechował się zwrotami zaczepnymi, spowalniającymi ofensywę Chappuisa. Wraz z oddziałami bojowymi folwark opuszczały też oddziały pomocnicze m.in. sanitarne. Jedną z sanitariuszek stacjonujących w Strzebniowie była Pani Waleria Nabzdyk, która pamięta dzień wycofania się z tej miejscowości. Jak relacjonuje: Gdy wieczorem opuszczaliśmy Strzebniów, Niemcy zaczęli ostrzał szosy. Nie było innej rady, jak tylko puścić luzem konia z ambulansem i przedostawać się skokami, korzystając z osłony drzew, w bezpieczną dolinę. Uratowała mi wtedy życie duża brzoza, za którą się ukryłam, ona przejęła w siebie przeznaczony dla mnie ładunek kul (cytat za. Ogiolda K., ‘Waleria Nabzdyk, czyli jak wynieść z domu Polskę i trzymać się jej do końca’ w. nto.pl]. Pani Waleria była ostatnim żyjącym Powstańcem Śląskim.

Kończąc trzeba przypomnieć, że kiedy do ich wioski wkroczył oddział Selbstschutzu, bojówkarze najpierw dokonali masakry 7 wziętych do niewoli powstańców, a potem wymordowali 18 mieszkańców.